niedziela, 9 września 2012

Heeeeeeeeejka . :D  Widzę , że jeszcze tu ktoś wchodzi . ;P



MAAM OGŁOSZENIE ! 





Tak więc robimy filmik urodzinowy dla Nialla. ;D

Mam nadzieję , że wypali .

Tak więc jeśli chcecie być w filmiku powinnyście / powinniście :
- wysłać swoje zdjęcie z napisem na kartce . ' Happy Birthday Niall ' ' Poland loves you ' lub coś w tym stylu . :)
- najlepiej , żeby to było zrobione własnoręcznie , ale niekoniecznie .
- możecie zrobić sobie zdjęcie z Polską flagą itp i również wys
łać. :P
- tak samo możecie wysłać swoje nagranie z życzeniami lub śpiewając ' Happy Birthday to you ' :)

Zdjęcia możecie wysyłać do hmm.. wtorku . maX środa . na e-maila. :)

Mail : biighoranhug@gmail.com

Tak więc wierzę w was kochane Directionerki . ♥ 
 
 
 
PODAWAJCIE DALEJ . ♥ 

piątek, 29 czerwca 2012

Heej wszystkim czytelnikom . :D

Długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku , żeby zawiesić bloga, lub go usunąć.
Podaję powód:
Coraz mniej osób wchodzi na mojego bloga , nikt nie komentuje i uważam , że nie mam dla kogo pisać .
Piszcie komy, co o tym sądzicie .

Amen .  ;3

środa, 20 czerwca 2012

Rozdział V :

Dedyk for Aneta ;*  ♥ 

*** Z perspektywy Nathalie ***

 
- Co się ze mną dzieje ? Czuję się tak lekko i niesamowicie.  Zaraz!  Kto siedzi koło mnie?  OMÓJBOŻE!  To Niall  !  
-Witaj córeczko . - ktoś powiedział do mnie . 


*** Z perspektywy Nialla ***


-Nati , proszę obudź się .  - myślałem  . Byłem zrozpaczony . - Gdybyś ty wiedziała, nie mogę żyć bez ciebie .
Nagle aparatura , do której podłączona była Nathalie ze spokojnego pikania zmieniła dźwięk na przeraźliwy pisk . [tak , wiem zdanie do bani xD ] Do sali wpadło mnóstwo lekarzy, którzy wypchnęli mnie na korytarz. Usiadłem na krześle i schowałem głowę w dłonie. Przyznam - płakałem . Wiedziałem co oznaczał ten dźwięk, ale ciągle miałem nadzieję . Po jakichś dwudziestu minutach z sali wyszedł lekarz. Prawdopodobnie był to wujek Nathalie, bo był przygnębiony i naprawdę baardzo zmartwiony. 
-Przykro mi . -Powiedział
-Czy to znaczy . .  . To znaczy , że ona . . .  -te straszne słowa nie chciały mi przejść przez gardło.
-Tak, niestety, to prawda. - widać było, że on też nie mógł się z tym pogodzić. 
-Czy mogę ją jeszcze zobaczyć? - zapytałem.
-Tak , proszę . Nie mam nic przeciwko.

*** Z perspektywy Nathalie ***

-Mama ! - nie mogłam w to uwierzyć. ! - Wiesz jak się za tobą stęskniłam . 
-Tak córeczko , ja też za tobą tęskniłam . Nawet bardzo. Ale popatrz teraz tam . - pokazała mi chłopaka siedzącego w poczekalni.
- O Boże , to Niall. Dlaczego on płacze ??  - byłam wstrząśnięta.
-Hmm.. bo teoretycznie to umarłaś. Ale.. . .
-Co?! To niemożliwe !!
- Ale praktycznie to jeszcze nie . - uśmiechnęła się. - Jeśli chcesz to możesz wrócić , żyć dalej. 
- Ale ja... ja chcę być z tobą ! 
-Posłuchaj . Pomyśl o Agacie , Caroline , Julliet, o tacie . A nawet o Niallu.  Oni będą za tobą tęsknić.
-A ty?  Jesteś dla mnie ważniejsza. 
-Ja jestem przy tobie każdego dnia, w każdym czasie. Jak jesteś smutna i wesoła. Chronię cię i się tobą opiekuję, choć tego nie czujesz. 
- Dobrze chcę wrócić.
(Teraz następuje taki moment , że Nathalie zapomina o całym zdarzeniu i o całej rozmowie ze swoją zmarłą matką. )


*** Z perspektywy Nialla ***

-OMÓJBOŻE !- wybiegłem na korytarz. - Doktorze ! Doktorze !
 Pobiegłem do gabinetu doktora.
-Panie Horan , co się pan tak drze ? Tu jest wielu chorych ludzi . Oni potrzebują spokoju. '
-Ona żyje ! Rozumie pan ! Ona żyje !!  Otworzyła oczy. - krzyczałem dalej.
-Hmm.. na pewno się panu przywidziało .
-Nie wierzy mi pan . Niech pan przyjdzie zobaczyć. Przekona się pan .


*** Z perspektywy Nathalie ***

- Gdzie on pobiegł ? Dlaczego nie został przy mnie.? A tak w ogóle gdzie ja jestem ? Nie mogę sobie przypomnieć tego miejsca. Chyba nigdy tu nie byłam . - myślałam.
Kilka minut później do sali wszedł .. OMÓJBOŻE . .  mój wujek którego ostatni raz widziałam 4 lata temu, a za nim JEZUSMARIA .!  Niall, Niall Horan ! Co oni tu robią ?
- O Boże , to cud . To naprawdę cud. Jeszcze nigdy takie coś nie zdarzyło się w historii medycyny. - mówił zszokowany wujek.
-Sorry, wujek , ale nie wiem o czym mówisz. - powiedziałam.- I tak w ogóle gdzie ja jestem. I jak to się stało , że ty tu jesteś? Nie powinieneś być przypadkiem w Londynie?
-Ejj.. Nie tyle pytań naraz ! Najpierw odpocznij , a później ci wszystko opowiemy.
-No niech wam będzie.
Położyłam się i natychmiast zasnęłam . 

* Półtorej godziny później *

Obudziłam się wyspana i wypoczęta.. Czułam się świetnie , jak nigdy dotąd . Otworzyłam oczy i obejrzałam się po pokoju. Moją uwagę przykuł blondwłosy chłopak siedzący przy moim łóżku.
-Witaj Śpiąca Królewno. - wyszczerzył białe zęby.
-Czy to.. czy to naprawdę ty?- zdziwiłam się.
-Tak , to ja. Dlaczego cię to tak dziwi ?
-Bo ty jesteś sławny. 
-Ejj.. Nie pamiętasz jak z przyjaciółkami siedziałaś u nas w hotelu, jak mdlałaś? -
-To nie był sen ?!
-Nie, a czemu tak myślisz?
-No bo to trochę dziwne. Wszystkie moje marzenia zaczęły się spełniać. Jak dotąd nic nigdy mi się nie udawało , zawsze miałam pecha. - wybuchłam. 
- Oj, nie mów tak . Odtąd na pewno wszystko będzie dobrze.
W tej chwili do sali wszedł lekarz i powiedział:
-No panie Horan . Koniec odwiedzin na dziś.
- Ok , to do jutra. - pożegnał się.
 
 
Chwilę później do mojej sali przyszła pielęgniarka , która dała mi jeść  i ogarnęła trochę w sali. 
Położyłam się spać . Gdy nazajutrz obudziłam się zobaczyłam , że mam Sms'a od Nialla . "Śpisz jeszcze? Jak wstaniesz to zadzwoń . xx " taka była treść tej wiadomości.  Jak najszybciej zadzwoniłam do niego. Odebrał od razu . 
-Hej , Nathalie. - przywitał się. 
-Hej.. Niall.
-Jak się czujesz? Wszystko w porządku.? - wypytywał. 
-Tak , u mnie wszystko  w normie . Ale dzwonię w sprawie wiadomości. 
-Ahh.. tak . Zupełnie zapomniałem . No więc.. Dzisiaj odwiedzimy cię wszyscy !! 
-My to znaczy kto? - zapytałam.
-No chłopacy z One Direction!
-OMÓJBOŻE . -szepnęłam . Gdy oni przyjdą to u mnie w sali będzie totalna masakra. 
-Co? - zapytał.
- Nie , nic , nic . To wspaniale. 
- To ja już muszę kończyć. Mam dużo pracy. Papa.
-Hej . -rozłączyłam się.
Wyciągnęłam z szafy  gazetę i zaczęłam czytać. Po kilku minutach do mojej sali weszła jakaś dziewczyna. Wyglądała tak.
-Hej , jestem Gabi. - przedstawiła się. 
-Cześć, nazywam się Nathalie , ale mów mi Nati. 
I tak od słowa do słowa zaczęłyśmy rozmawiać. Dowiedziałam się , że tak jak ja ma 16 lat i mieszka w Polsce.  Dowiedziałam się również , że jest wielką fanką One Direction. Dopiero teraz zauważyłam,  że ma na sobie taką koszulkę.  Do szpitala do Londynu trafiła z powodu białaczki.Lekarze dawali jej jeszcze kilka tygodni życia. Powiedziała mi , że przed śmiercią chciałaby spełnić swoje największe marzenie , czyli spotkać chłopaków z One Direction.
-Mam pewien pomysł. - myślałam na głos.
-Jaki? - przejęła się.
-Mogłabyś wyjść na chwilę z sali ? Zawołam cię zaraz.
-Ok, żaden problem . - I wyszła z sali.
Gdy dziewczyna wyszła od razu zadzwoniłam do Nialla . Przez pewien czas nie odbierał , ale w końcu podniósł słuchawkę. 
-Hej Nati.
-Hej Niall. Wiesz mam do ciebie prośbę. - powiedziałam bez owijania w bawełnę.
-Jaką?
-Poznałam dziś pewną dziewczynę . Gabi ma na imię. Jest chora na białaczkę i zostało jej kilka tygodni życie. A jej największym marzeniem jest spotkać One Direction. Więc tak sobie pomyślałam , że gdy dzisiaj przyjdziecie to ona mogłaby posiedzieć z nami , pogadać. Zapomniała by na chwilę o swojej chorobie. Więc co ty na to ? - powiedziałam jednym tchem.
-Czekaj chwilę , zapytam chłopaków.
-Ok. 
Po jakichś 20 sekundach Niall odezwał się znowu.:
-Misja zakończona . !! 
-Zakończona , czyli. . .
-Zgodzili się.
-To świetnie . - ucieszyłam się.
-To my tak będziemy koło 18. 
-Ok. To ja już kończę. Papa. - rozłączyłam się.
Zawołałam Gabi do sali.  Gadałyśmy jeszcze chwilę , ale w końcu musiała już iść. Na koniec powiedziałam jej. 
-Przyjdź dziś do mnie przed osiemnastą.
-A po co . -zdziwiła się.
-Mam dla ciebie taką małą niespodziankę. - usmiechnęłam się tajemniczo. 
- Ok , przyjdę. 
-To do potem. 
-No narazie . - wyszła. 


_______________________________________________________________

No i nareszcie jest długo oczekiwany rozdział piąty . xD
Przepraszam , że tak długo musieliście czekać , ale szkoła , szkoła i jeszcze raz szkoła - poprawianie itp. 
xD
 
A i proszę : KOMENTUJCIE , bo jak nie powiem to nie komentujecie .xD
 
 
Pzdr. ♥ 
 
Aaaa.. Aneta trzymam cię za słowo i chcę widzieć ten komentarz xD  

sobota, 2 czerwca 2012


Rozdział IV :

Dedykacja dla :  Justyny . ;*  Mery . ;*  i Agaty (@agataXox) ;*



***Z PERSPEKTYWY AGATY***

- Nie, to nie mogło się zdarzyć naprawdę. Czy ona zrobiła to specjalnie ? A jeśli tak , to dlaczego? Przecież właśnie zaczęły spełniać się jej marzenia! Nie, ona na pewno nie zrobiła tego celowo! – tysiące pytań i wątpliwości nurtowało mój umysł. Nie mogłam uwierzyć, że to się stało naprawdę.
- Ona nie może nas zostawić , nie teraz !

***Z PERSPEKTYWY ZAYNA***

- Nie wiem co się dzieje z Niallem. Od czasu koncertu chodzi przybity. Może powinienem zapytać co mu jest? W końcu to mój przyjaciel. Tak, właśnie tak zrobię. – postanowiłem.

***Z PERSPEKTYWY NIALLA***

-Przecież obiecała. OBIECAŁA. Mówiła, że przyjdzie. Na pewno nie zrobiła mi tego na złość .Ona taka nie jest. A co jeśli coś jej się stało? Jeśli dopadł ją jakiś zboczeniec , albo psychopata z piłą łańcuchową.? [ty wiesz xDD] Przecież było już późno i wgl. O. Idzie Zayn. Ciekawe, czego chce. Nie chce mi się  z nikim rozmawiać.
- Hej Niall.
- Siema Zayn.
- Możemy pogadać?
- Czy to coś pilnego?
- Tak, bardzo pilna sprawa.
- To siadaj.
- Eyy.. ale nie tu . Chodź do parku. Nie chcę , żeby ktoś nas podsłuchiwał.
-Ok. Będę za 15 minut.
- Czego on chce? – pomyślałem.- Jest jakiś podejrzanie dziwny. Może się czegoś domyśla?
***W PARKU***
- O ! Hej . Dobrze , że przyszedłeś.
- Dobrze, już dobrze. To o czym chcesz tak pilnie rozmawiać ? – zapytałem prawie bezczelnie , bo nie chciało mi się  z nikim gadać.
Na Zaynie nie zrobiło to, widocznie, żadnego wrażenia. Powiedział:
-Czy mógłbyś mi wytłumaczyć, co się z tobą dzieje  ?! Od koncertu  snujesz się tylko jak cień . Nie ma w tobie żadnego życia !
- Eee.. wydaje ci się. – odpowiedziałem wymijająco .
- Niall! Widzę , że coś się dzieje. Znam cię od dawna i nie zachowujesz się normalnie! – krzyknął Zayn.
-Dobrze. Powiem ci. Mam nadzieję , że mogę ci zaufać?
-Oczywiście, przecież jestem twoim przyjacielem.
-Hmm.. Jakby to powiedzieć. . .
- Jak najprościej . – wtrącił mi się Zayn.
-Hmm . . Nathalie. Powiedziała , że przyjdzie. Obiecała.
- Tak myślałem, że ci o nią chodzi. Ale nie przejmuj się. Na świecie jest jeszcze wiele innych dziewczyn.
- Zayn.. . Nie rozumiesz , że to ta jedyna. Może to będzie wydawać ci się dziwne, bo dopiero znam ją zaledwie 3 dni. Ale ona ma w sobie coś takiego, coś co mnie do niej przyciąga.
-Tak, rozumiem cię. Dzwoniłeś chociaż do niej?
-Chyba ze sto razy. Nie odbiera.
- Wiesz co . Chyba wiem jak ci pomóc. – uśmiechnął się.
-Naprawdę? Jak?
-Pamiętasz jak dziewczyny były u nas w hotelu? Wtedy jak byłeś na górze z Nati to zdobyłem numer do Agaty. To najlepsza przyjaciółka Nathalie. Może ona wie co się z nią dzieje ? Dam ci jej numer i zadzwoń do niej . Musi  ci się udać !!
-Zayn . Jesteś kochany. Nie mógłbym sobie wyobrazić lepszego przyjaciela. – rzuciłem mu się na szyję.
- Oj tam , Niall. Dla ciebie wszystko.

*** KILKA MINUT PÓŹNIEJ ***

- Muszę zadzwonić. Nie stchórzę. – myślałem. – Idioto , weź się w garść. Zadzwoń! Ona na pewno cię potrzebuje !
- Dobra dzwonię ! –dodałem sobie otuchy.
Wykręciłem numer.  Po dwóch sygnałach odebrała.
-Halo. – powiedziała.
-Hej.  Dodzwoniłem się do Agaty?
 -Tak , to ja . Kto dzwoni?
-To ja, Niall Horan. Chciałem się zapytać czemu nie było was na koncercie? Co z Nathalie? Czemu nie odbiera moich telefonów? – zadałem kilka pytań na raz.
- To ty nic nie wiesz?  - głos Agi posmutniał – Nata miała wypadek. Potrącił ją samochód jak szłyśmy na koncert. Jest w stanie krytycznym !
- OMÓJBOŻE! To niemożliwe ! – krzyczałem . Nie mogłem tego zrozumieć.
- To niestety prawda.
-A gdzie ona teraz jest ?
-W szpitalu. Na ulicy św. Jadwigi.
- Ok.  Dzięki.
- Nie ma za co. Hej.
-Cześć.
Jak najszybciej pojechałem do szpitala. Na miejscu powitała mnie miła recepcjonistka.
-Dobry wieczór. W czym mogę panu pomóc?
-Dobry wieczór. Chciałem się zapytać gdzie leży Nathalie Anderson.
Zaczęła szukać czegoś w komputerze i powiedziała:
-Przepraszam , ale jej nie ma w naszym szpitalu.
- W takim razie gdzie jest?
-Jakąś godzinę temu przewieziono ją do szpitala w Wielkiej Brytanii. Jakiś jej wujek jest tam cenionym chirurgiem.
-A w jakim mieście dokładniej.
- W Londynie.
-Dziękuję pani bardzo. Dobranoc.

***Z PERSPEKTYWY ZAYNA***

-Czemu tak długo nie ma Nialla? –zapytał Liam. – Przecież jutro mamy następny koncert , musi być w dobrej formie.
- Wyszedł na poszukiwanie Nando’s. – skłamałem . Nie mogłem wyjawić prawdy. Obiecałem Niallowi
-Haha .  Cały Niall . Już sobie wyobrażam jego zdziwienie gdy  zorientuje się , że w Polsce nie ma Nando’s.
Do apartamentu wpadł Niall :
-Chłopaki . Jadę do Londynu.
-Czyś ty oszalał ?! Jutro mamy koncert! –wykrzyknął Liam.
-Tak to bardzo pilna sprawa !
-Co? Nie ma Nando’s? – zaczął się śmiać.
-Ach ! ty o niczym nie wiesz ! Nathalie miała wypadek.
- Co ?!  Kiedy ?! – wykrzyknąłem tym razem ja.
- Wczoraj , jak szła na nas koncert. Jest w Londynie w szpitalu.
-Czekaj, ja też jadę z tobą. Nie zostawię cię.
-Nie Zayn. Zostań . Jutro jest koncert. Beze mnie się obejdzie. Bez ciebie nie .  Oni cię kochają.
-  Przestań pieprzyć głupoty Niall. Ciebie tez kochają. To są prawdziwi Directionerzy .  I jadę z tobą. Bez sprzeciwu !
-Dobrze Zayn jak chcesz ! 


_________________________________________________________________________________


Wiem , przepraszam , denny ten rozdział .  Zresztą jak wszystkie. ;//





piątek, 1 czerwca 2012

Rozdział III

Rozdział dedykuję Gabi. - znajomej z twittera ;) @GabiKobylecka ;**


Obudziłam się. Patrzę na zegarek.
-Jezus Maria. Już dwunasta. !!
Byłam przerażona [ ;) ] , bo umówiłam się z Agą, Caroline i Julliet o dziesiątej na drobne zakupy , typu bransoletki , kolczyki , itp . Patrzę na komórkę : 480 nieodebranych od Agi , 50 od Caroline i 78 od Julliet. Szybko się ubrałam , umyłam i zjadłam śniadanie. Postanowiłam zadzwonić do Agi.. Odebrała od razu.
-No, nareszcie nasza księżniczka raczyła  odebrać telefon. .
-Przepraszam , ale . . - wtrąciłam jej się w słowo.
-Myślisz , że jak spotkałaś Nialla Horana to możesz wszystko ?! - prawie krzyczała.
-Natala spotkała Nialla . . - w tle było słychać jęki Caroline i Julliet. No tak , zupełnie zapomniałyśmy z Agą im powiedzieć.
-Przepraszam was bardzo. Będę za 10 minut pod Mc Donald's.
-Ok , będziemy czekać. - rozłączyła się.
Szybko założyłam trampki, wzięłam torbę i pobiegłam. Nagle poczułam, że walnęłam w coś i straciłam przytomność. Nie wiem kiedy się ocknęłam , ale kiedy to się stało, stali nade mną Aga , Caroline , Julliet i jakiś chłopak , którego z początku nie mogłam poznać , chociaż wiedziałam , że gdzieś już go poznałam.  Powiedział :
-Widzę , że znowu się spotykamy - uśmiechnął się słodko. - Nic ci się nie stało ?
-Mhmh . . . mhmh.. . - tyle tylko zdołałam powiedzieć. Minęło kilka minut , zanim doszłam do siebie. Wstałam i dopiero z tej perspektywy zobaczyłam kim był chłopak , który stał nade mną. O mój Boże .. to był . . NIALL HORAN !
- O Jezu . - Tyle tylko zdołałam powiedzieć , bo znów zemdlałam , tym razem z wrażenia . . Gdy się przebudziłam , nie wiedziałam gdzie jestem. Zauważyłam , że leżę w obcym pokoju , w którym nigdy nie byłam . [ masło maślane xDD ] Wystrój wnętrza był ekskluzywny i drogi. Moją uwagę przykuł wielki telewizor plazmowy wiszący na ścianie. Na przeciwnej znajdowały się wielkie okno i szklane drzwi na ogroomny i przepiękny taras. Przed drzwiami stała gitara. Postanowiłam wstać. Zrobiłam kilka kroków i upadłam, ponieważ miałam zdrętwiałe nogi. Na szczęście do pokoju wszedł - OMÓJBOŻE - NIALL.!
- O !  Przyszedłem w samą porę. - powiedział chłopak i wybuchnął śmiechem.
- Przestałbyś  się śmiać i pomógłbyś mi.
- Ok, już dobrze , już dobrze . - śmiał się dalej . Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się, że jestem w hotelu , w którym zatrzymał się chłopak i że przyniósł mnie do niego wtedy , kiedy zemdlałam po raz drugi.
-Ojeju , jak słodko. - pomyślałam .
Chwilę potem zeszliśmy do wielkieego holu , który wyglądał mniej więcej tak .  Siedziały tam Caroline , Julliet i Agata oraz . . .JEZUSMARIA ! Zayn Malik , Harry Styles , Louis Tomlinson i Liam Payne. Gdyby nie Niall , który szedł za mną , nie podtrzymał by mnie ,  to  znów zemdlałabym z wrażenia.
-Uff. . .Dziękuję ci. - powiedziałam do niego .
-Oj tam , nie ma sprawy - znów się uśmiechnął tak słodko , że ojeju .
 Rozmawialiśmy ok. 2 godzin . W tym czasie dowiedziałam się jak dziewczyny znalazły się przy mnie. Okazało się , że gdy mijał omówiony czas spotkania przy Mc Donaldzie to dziewczyny znów zaczęły dzwonić do mnie. Mówiły , że dzwoniły do mnie chyba z dziesięć razy , więc Niall przerażony odebrał . Powiedział im , że leżysz nieprzytomna i nie wie co ma ze mną zrobić. Dziewczyny , jak to moje przyjaciółki przybiegły na wskazane miejsce i zaczęły mnie cucić. W końcu odzyskałam przytomność , ale gdy wstałam znowu ją straciłam . Ja oczywiście śmiałam się jak idiotka . Później rozmawialiśmy jeszcze o wszystkim , gadaliśmy jak starzy przyjaciele.  Ale czas koncertu nieubłagalnie  się zbliżał więc pożegnaliśmy się.

W drodze powrotnej do domów gadałyśmy z BFF . ;D Nie mogłyśmy się doczekać już koncertu.

*** 3 GODZINY PÓŹNIEJ - KONCERT ***


*** Z PERSPEKTYWY NIALLA ***

-Dlaczego jeszcze jej nie ma ?  Przecież obiecała , że przyjdzie. - myślałem . Byłem bardzo zdenerwowany. - Przecież koncert zaczyna się za dziesięć minut. 


*** Z PERSPEKTYWY LOUISA ***

-Niall jakiś przygnębiony dzisiaj . Mam nadzieję , że się nie zakochał w tej dziewczynie. Polce. Muszę przyznać , jest śliczna , ale to zniszczyłoby nie tylko jego, ale i naszą karierę.


*** Z PERSPEKTYWY NATHALIE ***

-Co się ze mną dzieje? Gdzie ja jestem ?


_______________________________________________________________________________-

No i jest rozdział 3 . Przepraszam , że tak długo musieliście czekać , ale nie wyrabiałam po prostu , albo gdy jak już miałam czas - brak weny . -.-

Zrozumcie ale nie chcę pisać nic na siłe. ;)

Aaaa..
I jak Was nudzi ten blog to powiedzcie i go zawieszę, bo myślę , że nie ma sensu pisać gdy nikt nie czyta , albo gdy go to nie interesuje. :D

Pzdr. ;D

Iiii.. ;D Komentujcie .< !! <333

wtorek, 29 maja 2012

Rozdział II :


Obudziłam się cała spocona. Miałam straszny koszmar. Śniło mi się , że "fanki" dalej poniżały Nialla, który później odszedł z zespołu i popełnił samobójstwo. To było straszne. Chciało mi się płakać, bo ten sen był bardzo realistyczny. 
-Jeśli on popełniłby samobójstwo, to ja też. - pomyślałam.
Wstałam, wzięłam prysznic i ubrałam się w to. Przed śniadaniem postanowiłaś pobiegać. Gdy wychodziłam z domu zauważyłam  , że jest bardzo wcześnie - wskazówki zegarka pokazywały godzinę piątą czterdzieści pięć.  Jakoś się tym nie przejmowałam. 
-Nawet lepiej - stwierdziłam w myślach. - mniej ludzi. Właśnie przebiegałaś obok hotelu pięciogwiazdkowego - ekskluzywnego i bardzo drogiego. Zobaczyłam czarną limuzynę  z przyciemnionymi szybami zatrzymującą się obok budynku. Zaciekawiło mnie to zjawisko, ponieważ taki widok w Krakowie był rzadkością. Po kilku minutach z samochodu wyszedł potężny mężczyzna. Dopiero po chwili zorientowałam się , że to był Paul - ochroniarz chłopaków z One Direction. Zdziwiłaś się , bo chłopcy mieli przyjechać  dopiero dziś wieczorem. Paul obejrzał się. Chyba mnie nie zauważył. Wykonał jakiś gest ręką i z limuzyny wysiadło pięć chłopaków. Byłam w szoku . Niecałe dziesięć metrów ode mnie stali moi idole. Zayn, Liam, Harry, Louis i Niall. Właśnie . Niall. Zakochałam się w nim od kiedy tylko go zobaczyłam. Moim marzeniem było go dotknąć , przytulić , porozmawiać z nim , a nawet go tylko zobaczyć. Z zamyślenia wyrwał mnie jakiś głos:
- Cześć. Jestem Niall. - powiedział ten głos.
Z  zaskoczenia nie mogłam nic powiedzieć tylko z wielkim wysiłkiem wydusiłam z siebie:
-Nathalie.
Chłopaka chyba to jednak do mnie nie zraziło
-Miło mi cię poznać. Będziesz jutro na koncercie?
 Kiwnęłam tylko głową, bo dalej nie mogłam nic powiedzieć. 
-To super.
Nagle ochroniarz zawołał Nialla , że musi już iść. Byłam smutna.  Niall powiedział mi tylko:
- Przepraszam muszę już iść . Do jutra . Cześć. 
-Hej.
Niall odszedł. Stałam tam może jeszcze jakieś dziesięć minut. Nie mogłam w to uwierzyć, że właśnie moje największe marzenie się spełniło.  Jak już ochłonęłam pobiegłam do domu i zadzwoniłam do Agi. Nie odbierała , ale ja uparcie dzwoniłam . W końcu po jakichś czterdziestu połączeniach odebrała.
-Nata , po co dzwonisz do mnie tak wcześnie rano?? - powiedziała zaspanym głosem

-Jak rano?! Jest już siódma piętnaście. -  krzyczałam do niej.
-Dobra niech ci będzie. A tak w ogóle po co do mnie dzwonisz ? - zapytała.
-Mam ci coś ważnego do powiedzenia . To nie jest rozmowa na telefon. Widzę cie za dziesięć minut u mnie w domu.




***Pół godziny później***

-Cholera. Czemu tej Agi jeszcze nie ma . - myślałam zdenerwowana .


***Czterdzieści pięć minut później*** 

Dzwonek do drzwi. Biegnę jak oszalała. Otwieram. A w drzwiach kto. ? Na pewno nie Aga. Listonosz z przesyłką do mamy. Podpisuję wszystko , żegnam się z listonoszem.

*Półtorej godziny później***

Jestem wkurzona. Nie zamierzam otworzyć. Ktoś dobija się do drzwi chyba już z pięć minut. Postanowiłam otworzyć. W drzwiach Aga.
-No widzę , że raczyłaś przyjść do mnie.
-Jezuu, przepraszam cię Nata, musiałam zająć się bratem, bo mam wyszła do sklepu.
-Mogłaś przynajmniej zadzwonić. 
-Telefon mi się rozładował.
-No dobrze już dobrze. Napijesz się czegoś?
-Tak, poproszę sok pomarańczowy. 
-Chodź do kuchni.

***W kuchni*** 
Nalałam Adze i sobie soku , i usiadłyśmy przy stole.
-A tak w ogóle to miałaś mi coś powiedzieć. 
-Achh tak. Przez twoje spóźnialstwo kompletnie o tym zapomniałam. Nigdy nie zgadniesz kogo dziś spotkałam i z kim gadałam. 
- Hmm. . Pewnie z tym przystojnym Bartkiem z III a . Zaprosił cię na randkę? Noo, opowiadaj.
-Nie Bartka. Jeszcze lepiej. 
-Hmm... Papieża? o.O - zdziwiła się Aga.
-Jeszcze lepiej . Tylko obiecaj , że mi uwierzysz. Ok ? - zapytałam.
-Dobrze . Obiecuję.
-Dzisiaj podczas biegania spotkałam nikogo innego tylko . ..  .  NIALLA HORANA !!!!! - krzyknęłam z takim szczęściem , że nie wiem. 
Agata zakrztusiła się sokiem. 
-Nie wierzę. Przecież mieli przyjechać dziś wieczorem. Sama mi mówiłaś. 
-Może napisali taką informację , żeby zmylić "fanki" , żeby któraś nie zrobiła im krzywdy?
-Pewnie tak. A tak w ogóle, to super ! - ucieszyła się Aga. - O czym gadaliście.
-Szczerze to o niczym , bo Paul zaraz zawołał go do hotelu. Tylko się mu przedstawiłam.
-Mniejsza o to. To też super ! Poznaliście się. 
Taak . Super ! Gdybyś wiedziała jak się cieszę.

I tak z Agą rozmawiałyśmy przez jakąś godzinę, a później poszłyśmy na zakupy. Wszędzie było pełno bilbordów i plakatów mówiących o jutrzejszym koncercie chłopaków. Nie mogłam się już doczekać.


_________________________________________________________________________________
Prosiliście o dłuższy , więc dłuższy.

I jeszcze raz proszę : komentujcie , komentujcie. 
To dla mnie bardzo ważne. Każdy , nawet negatywny, komentarz daje mi motywację do pisania. 

I nie wiem , czy mi się opłaca pisać dalej tego bloga, jeśli nikt go nie czyta.



Pozdro ! :D



niedziela, 27 maja 2012

ROZDZIAŁ I 


-Hej , Aga ! - zawołałam do słuchawki telefonu komórkowego - wybieram się z Julliet i Caroline na zakupy. Idziesz z nami ?
-Heej. Zakupy? Jakie zakupy? I w ogóle po co zakupy? - zdziwiła się Aga. - Przecież niedawno byłyśmy.
-Ha ha.. Głupku jeden. To było jakieś dwa miesiące temu. - śmiałam się z Agi.
-Nati, to nie jest śmieszne. Wiesz, że ja kupuję coś jak mi jest tylko potrzebne. A tak w  ogóle po co chcesz iść na te zakupy.? Kupujesz coś konkretnego?
-Aga, ty chyba masz sklerozę! Za dwa dni jest koncert chłopaków. Ja w starych ubraniach nie planuję pójść. Nie wiem jak ty. Ja kończę, dziewczyny czekają na mnie. Papa. - rozłączyłam się.

3 sekundy później Agata zadzwoniła do mnie.
-Czekaj! Już idę ! Kompletnie zapomniałam .
-Ok czekamy na ciebie na rynku.
-Ok. Byee. -pożegnała się.

4 minuty później Aga przybiegła zdyszana.
-WOW Aguś ! Nie wiedziałam, że taka szybka jesteś. - zawołała z podziwem Julliet.
-Ha ha. Jeszcze dużo o mnie nie wiesz.
-To idziemy? - zapytałam
-Ok, ok. Nie denerwuj się Natka. - powiedziała Caroline.


***TRZY GODZINY PÓŹNIEJ***
-Uff. Nareszcie koniec. -powiedziała Caroline.
-Taak.. Jestem zmęczona i cholernie głodna. - zgodziła się z nią Julliet.
    Byłam zadowolona. Kupiłam sobie to , Julliet to , Aga  to a Caroline to .  Po zakupach poszłyśmy na lody.
Do domu przyszłam późnym wieczorem. Szybciutko umyłam się i poszłam spać.

________________________________________________________________________________
Taki sobie ten rozdział.

Komentujcie, bo nie wiem , czy opłaca mi się pisać.