Rozdział IV :
Dedykacja dla : Justyny . ;* Mery . ;* i Agaty (@agataXox) ;*
***Z PERSPEKTYWY AGATY***
- Nie, to nie mogło się zdarzyć
naprawdę. Czy ona zrobiła to specjalnie ? A jeśli tak , to dlaczego? Przecież
właśnie zaczęły spełniać się jej marzenia! Nie, ona na pewno nie zrobiła tego
celowo! – tysiące pytań i wątpliwości nurtowało mój umysł. Nie mogłam uwierzyć,
że to się stało naprawdę.
- Ona nie może nas zostawić , nie
teraz !
***Z PERSPEKTYWY ZAYNA***
- Nie wiem co się dzieje z
Niallem. Od czasu koncertu chodzi przybity. Może powinienem zapytać co mu jest?
W końcu to mój przyjaciel. Tak, właśnie tak zrobię. – postanowiłem.
***Z PERSPEKTYWY NIALLA***
-Przecież obiecała. OBIECAŁA.
Mówiła, że przyjdzie. Na pewno nie zrobiła mi tego na złość .Ona taka nie jest.
A co jeśli coś jej się stało? Jeśli dopadł ją jakiś zboczeniec , albo
psychopata z piłą łańcuchową.? [ty wiesz xDD] Przecież było już późno i wgl. O.
Idzie Zayn. Ciekawe, czego chce. Nie chce mi się z nikim rozmawiać.
- Hej Niall.
- Siema Zayn.
- Możemy pogadać?
- Czy to coś pilnego?
- Tak, bardzo pilna sprawa.
- To siadaj.
- Eyy.. ale nie tu . Chodź do
parku. Nie chcę , żeby ktoś nas podsłuchiwał.
-Ok. Będę za 15 minut.
- Czego on chce? – pomyślałem.- Jest
jakiś podejrzanie dziwny. Może się czegoś domyśla?
- O ! Hej . Dobrze , że
przyszedłeś.
- Dobrze, już dobrze. To o czym
chcesz tak pilnie rozmawiać ? – zapytałem prawie bezczelnie , bo nie chciało mi
się z nikim gadać.
Na Zaynie nie zrobiło to,
widocznie, żadnego wrażenia. Powiedział:
-Czy mógłbyś mi wytłumaczyć, co
się z tobą dzieje ?! Od koncertu snujesz się tylko jak cień . Nie ma w tobie
żadnego życia !
- Eee.. wydaje ci się. –
odpowiedziałem wymijająco .
- Niall! Widzę , że coś się
dzieje. Znam cię od dawna i nie zachowujesz się normalnie! – krzyknął Zayn.
-Dobrze. Powiem ci. Mam nadzieję
, że mogę ci zaufać?
-Oczywiście, przecież jestem
twoim przyjacielem.
-Hmm.. Jakby to powiedzieć. . .
- Jak najprościej . – wtrącił mi
się Zayn.
-Hmm . . Nathalie. Powiedziała ,
że przyjdzie. Obiecała.
- Tak myślałem, że ci o nią
chodzi. Ale nie przejmuj się. Na świecie jest jeszcze wiele innych dziewczyn.
- Zayn.. . Nie rozumiesz , że to
ta jedyna. Może to będzie wydawać ci się dziwne, bo dopiero znam ją zaledwie 3
dni. Ale ona ma w sobie coś takiego, coś co mnie do niej przyciąga.
-Tak, rozumiem cię. Dzwoniłeś
chociaż do niej?
-Chyba ze sto razy. Nie odbiera.
- Wiesz co . Chyba wiem jak ci
pomóc. – uśmiechnął się.
-Naprawdę? Jak?
-Pamiętasz jak dziewczyny były u
nas w hotelu? Wtedy jak byłeś na górze z Nati to zdobyłem numer do Agaty. To
najlepsza przyjaciółka Nathalie. Może ona wie co się z nią dzieje ? Dam ci jej
numer i zadzwoń do niej . Musi ci się
udać !!
-Zayn . Jesteś kochany. Nie
mógłbym sobie wyobrazić lepszego przyjaciela. – rzuciłem mu się na szyję.
- Oj tam , Niall. Dla ciebie wszystko.
*** KILKA MINUT PÓŹNIEJ ***
- Muszę zadzwonić. Nie stchórzę. –
myślałem. – Idioto , weź się w garść. Zadzwoń! Ona na pewno cię potrzebuje !
- Dobra dzwonię ! –dodałem sobie
otuchy.
Wykręciłem numer. Po dwóch sygnałach odebrała.
-Halo. – powiedziała.
-Hej. Dodzwoniłem się do Agaty?
-Tak , to ja . Kto dzwoni?
-To ja, Niall Horan. Chciałem się
zapytać czemu nie było was na koncercie? Co z Nathalie? Czemu nie odbiera moich
telefonów? – zadałem kilka pytań na raz.
- To ty nic nie wiesz? - głos Agi posmutniał – Nata miała wypadek.
Potrącił ją samochód jak szłyśmy na koncert. Jest w stanie krytycznym !
- OMÓJBOŻE! To niemożliwe ! –
krzyczałem . Nie mogłem tego zrozumieć.
- To niestety prawda.
-A gdzie ona teraz jest ?
-W szpitalu. Na ulicy św.
Jadwigi.
- Ok. Dzięki.
- Nie ma za co. Hej.
-Cześć.
Jak najszybciej pojechałem do
szpitala. Na miejscu powitała mnie miła recepcjonistka.
-Dobry wieczór. W czym mogę panu
pomóc?
-Dobry wieczór. Chciałem się
zapytać gdzie leży Nathalie Anderson.
Zaczęła szukać czegoś w
komputerze i powiedziała:
-Przepraszam , ale jej nie ma w
naszym szpitalu.
- W takim razie gdzie jest?
-Jakąś godzinę temu przewieziono
ją do szpitala w Wielkiej Brytanii. Jakiś jej wujek jest tam cenionym
chirurgiem.
-A w jakim mieście dokładniej.
- W Londynie.
-Dziękuję pani bardzo. Dobranoc.
***Z PERSPEKTYWY ZAYNA***
-Czemu tak długo nie ma Nialla? –zapytał
Liam. – Przecież jutro mamy następny koncert , musi być w dobrej formie.
- Wyszedł na poszukiwanie Nando’s.
– skłamałem . Nie mogłem wyjawić prawdy. Obiecałem Niallowi
-Haha . Cały Niall . Już sobie wyobrażam jego
zdziwienie gdy zorientuje się , że w Polsce
nie ma Nando’s.
Do apartamentu wpadł Niall :
-Chłopaki . Jadę do Londynu.
-Czyś ty oszalał ?! Jutro mamy
koncert! –wykrzyknął Liam.
-Tak to bardzo pilna sprawa !
-Co? Nie ma Nando’s? – zaczął się
śmiać.
-Ach ! ty o niczym nie wiesz !
Nathalie miała wypadek.
- Co ?! Kiedy ?! – wykrzyknąłem tym razem ja.
- Wczoraj , jak szła na nas
koncert. Jest w Londynie w szpitalu.
-Czekaj, ja też jadę z tobą. Nie
zostawię cię.
-Nie Zayn. Zostań . Jutro jest
koncert. Beze mnie się obejdzie. Bez ciebie nie . Oni cię kochają.
-
Przestań pieprzyć głupoty Niall. Ciebie tez kochają. To są prawdziwi
Directionerzy . I jadę z tobą. Bez
sprzeciwu !
-Dobrze Zayn jak chcesz !
_________________________________________________________________________________
Wiem , przepraszam , denny ten rozdział . Zresztą jak wszystkie. ;//